Rejs po Irrawady

Rzeka Irrawady w środkowej Birmie rozlewa się i wygrzewa w słońcu za mgłą jak leniwy wąż. Aby dostać się z Mandalayu do Baganu można wybrać opcję samolotem, lądem, a można też popłynąć rzeczną barką. My wybraliśmy tę ostatnią opcję. Ile się płynie? To zależy od pory roku, a tym samym od stanu wód. W pierwszej połowie sierpnia, kiedy w regionie jest okienko dobrej pogody w środku pory monsunowej woda jest na tyle wysoka, że 200 km z małym okładem płynie się 14 godzin. Wstaliśmy o 2.00, aby o 5.00 rano wypłynąć. Wstać trzeba wcześnie i przybyć na pokład na 1,5 godziny wcześniej, bo zdarza się, iż prom odpływa bez uprzedzenia. A wówczas? Albo czeka się 2 dni na następny albo lądem. Kiedy zjawiliśmy się na miejscu, w zasadzie nie było już gdzie usiąść. Przeciskaliśmy się wśród miejscowych, garstki białych turystów z Zachodu i masy towarów popakowanych jak popadnie: jakieś rury, płachty z plastiku, blacha, ale i kury w klatkach. Świtało, ludzie zaspani, my też, staliśmy przy barierce. Od wody szedł chłodek, pośród krakania powoli dostrzegaliśmy kontury drzew z lasów wilgotnych (rosnących jednak wyłącznie przy brzegach rzeki). Słońce niespiesznie rozdmuchiwało mgiełkę. Ooo…dwa miejsca się zwolniły, w te pędy i babach…siedzimy. Przykomarowałem na półgodziny. Wtem poczułem, iż barka przestała płynąć. No i tyle z dosypiania. Przyszedł jakiś gość i kazał pozamykać szyby przy miejscach skrajnych. Dowcip?, czy realne zagrożenie? Po kilku minutach widzimy młodego chłopaka, który ruchami małpy spuścił się na statek z lądu i zagląda do środka. Nie bardzo wierzyłem w to, iż chciałby cokolwiek ukraść z pokładu. Ale to polecenie zamknięcia szyb? My także wychodzimy na zewnątrz, a tam wrzawa. Duży statek, to okazja dla drobnego handlu. Możliwość zarobku generuje przedsiębiorcze pomysły. Ot chociażby ta grupa kobiet sprzedająca owoce i miejscowe zakąski. Bananowy kapelusz, jedna ręka wolna, aby można było płynąć, w drugiej rozłożysty talerz z owocami lub birmańską odmianą samosy (pierożka z nadzieniem z utartego grochu lub ziemniaków). Panie gestykulują wolna ręką. Towar rozchodzi się w mig. Jeśli transakcja doszła do skutku kobieta podpływa jak najbliżej i wolna ręką podaje towar oraz inkasuje zapłatę. Popłynęliśmy dalej…

Birma 282

Birma 290

Birma 294