Dwie stolice nad Zatoką Fińską

Po obu stronach Zatoki Fińskiej leżą dwa prawie bliźniacze miasta. Niby podobne, a jednak różne. Tallinn to po estońsku „duński gród”. Dawna duńska nazwa Rewel oznacza „grodzisko Estów”. Dwie nazwy zazębiające się znaczeniowo, cóż za paradoks. W Tallinie nie widać czasów sowieckich. Starówka dzieląca się na dolne i górne miasto posiada oryginalną zabudowę, gdzie w zaułkach uliczek schowane są pijalnia czekolady Kalev, czy knajpa Olde Hansa. Tam wypijemy jedno z najbardziej niesamowitych trunków – Meolu, czyli piwo ziołowo-miodowe. Te 5,90 EUR za 0,5 litra naprawdę warto wydać, aby poznać smak czegoś niepowtarzalnego, brak goryczki, troszkę słodu, no i smak podobno 26 różnych ziół. Piwo mocne, ale dzięki ekstraktowi, a nie „dosiarczaniu”. W sklepach dostaniemy jego odpowiednik – Modu, produkowany przez estoński koncern Saku. Nad rynkiem tallińskim wznosi się górne miasto z prawosławnym soborem. Akurat tego dnia, kiedy mieliśmy go zwiedzać, z wizytą w stolicy Estonii bawił Patriarcha Moskwy i Wszechrusi – Kirył.
Uff… ale grupie świątynię udało się pokazać.

Tallinn to nie tylko wspaniała, średniowieczna starówka, to też carska rezydencja Kadriorgu, w której pomieszkiwał Piotr I oraz wioska olimpijska. Tak, olimpiada w 1980 roku była w Moskwie, ale regaty wodne i większość sportów wodnych odbywała się w Tallinie. Same zabudowania wyglądają, jakbyśmy przenieśli się 30 lat wstecz. Zawsze przy tej okazji pokazuję, gdzie mieszkali sportowcy z „imperialistycznego, zgniłego zachodu”, a gdzie „demoludy”. Systemy nie mogły się mieszać, nawet na polu sportowym.

Z brzegu widać fantastycznie starówkę Tallina i statki odpływające do położonych 60 km na północ Helsinek. To z kolei miasto szalenie nowoczesne, którego rozwój tak na dobrą sprawę zaczął się w XIX w. za panowania rosyjskiego. Finlandia dużo zawdzięczała Rosji carskiej. Dlatego niech nas nie dziwi, iż przed głównym kościołem luterańskim w mieście stoi pomnik Aleksandra II z jakże dla nas wymowną datą „1863”. Finowie potrafili się dogadać z Rosjanami i mogli bez przeszkód rozwijać swoją kulturę i język fiński nieistniejący przez kilkaset poprzednich lat panowania Szwedów. Drugą świątynią górującą w panoramie miasta jest neogotycka cerkwiew uspieńska. Tradycyjnie zapraszając gości z Polski natknęliśmy się tam na ślub. Socjologicznie ciekawy jest rejs samym statkiem. Różnice cenowe między Finlandią, a Estonią jest jak 4:1. Zatem „turyści” weekendowi wprost wylewają się ze statku w Tallinie. Stelarze, obszerne torby, całe rodziny z małymi dziećmi mającymi plecaczki bynajmniej nie wypchane zabawkami.

IMG_3784

IMG_4058