„Polskie piekiełko” w Estonii

O Estonii pisałem już na łamach mojego bloga. Do tej pory raczej w samych superlatywach. Że dużo lasów, że spokój, że można się poczuć jak na zachodzie Europy no i wspaniałe miodowo-ziołowe piwko. Są plusy, ale są także minusy. Przykładowo ciężko rozmawia się z obsługą hotelową w obiektach w tym kraju. Ostatnio w Tallinnie przydarzyła mi się taka to historia. Miałem 2 noclegi w pewnym hotelu. Pomny wcześniejszych doświadczeń mailowałem z recepcją owegoż obiektu tydzień przed wyjazdem. Chodziło mi o zapewnienie wczesnego śniadania grupie przed przeprawą promową do Helsinek jednego dnia oraz zapewnienie pakietów śniadaniowych na nocny wyjazd z hotelu dnia następnego. Uzyskałem mailowe potwierdzenie zmian dokonanych w zamówieniu. W końcu prowiant to nie jest pełne śniadanie. Mając pewność że wszystko jest ok, zjawiłem się w hotelu. I tu prawy sierpowy. Recepcja znalazła moją korespondencję, ale orzekła, że ich obowiązuje voucher, a restauracja to jest spółka córka hotelu i oni nic do tego nie mają. Przyciśnięci wybąkali, że ktoś od pośrednika załatwiającego miejsca w hotelu dla mojej grupy nakazał zmianę mojej prośby i powrót do tego, co było na zamówieniu. Nie było wcześniejszego śniadania i do Helsinek popłynęliśmy z pakietami. Lewy sierpowy wymierzony został o 2.50 w nocy dnia następnego, kiedy miałem otrzymać pakiety śniadaniowe na nocny wyjazd. Brakowało 11 pakietów. Recepcjonista rozłożył ręce i tłumaczył to samo, co dzień wcześniej jego koledzy. Poprosiłem zatem, aby „pożyczył” brakujące prowianty z innych grup wyjeżdżających dużo później i zadzwonił do kuchni, żeby przyszła wcześniej i je uzupełniła dla innych. Pan odmówił. Poprosiłem o kontakt z menedżerem. Odpowiedź: „W środku nocy do menedżera się nie dzwoni, zabrania tego prawo Estonii”!!! Słucham??? Czy ja uszu nie doczyściłem??? Ale recepcja to jest 24h, tak? Procedury? To zwykła spychologia. Nikt za nic nie odpowiada, a ja nadal nie mam 11 pakietów. Gość się chyba jednak przestraszył mojej stanowczości, co do kontaktu z menedżerem, bo poszedł do kuchni i wydał mi 8 pakietów. Grupa miała śniadanie, ja i kierowcy nie, ale to już była sprawa drugorzędna. Potem w Polsce okazało się, że moja akcja wywołała prawdziwą lawinę porannych awantur o pakiety. Prawdopodobnie ktoś „buchnął” wcześniej nasze pakiety. I przypomniałem sobie, że pilot innej polskiej grupy rozdawał owej nocy pakiety kwadrans przede mną.

PILOCIE tej grupy… jeśli to było celowe, to jest to samobój, gra nie fair. Może przeczytasz przypadkiem tego posta i przypomnisz sobie faceta o wzroście 192 cm. Lepiej żebyś sobie przypomniał, bo jak kiedyś się spotkamy gdzieś na świecie to….