Lagodechi – „Dom Polski”

Jeśli kiedykolwiek przeczytacie, iż w Lagodechi mieści się „Dom Polski” to jest to błąd, bzdura, konfabulacja, która powstała jako efekt uboczny szeregu różnych wspaniałych inicjatyw Pana Jerzego Ciemnołońskiego na terenie Gruzji.

Po krótkim odpoczynku od podróży zostaliśmy zaproszeni na taras na herbatę. Naturalnie podczas tej herbaty przez stół przewinęły się morele, słodkie orzechy, kiwi, winogrona, śliwki, czyli wszystko to, co Pan Jerzy z Panią Zofią mają w swoim fantastycznym ogrodzie na tyłach domu. Od razu wyjaśnili nam, o co chodzi z tym „Domem Polskim”. Otóż mieszkają w Lagodechi już od 6 lat, a przygoda z Gruzją zaczęła się wiele lat wcześniej, kiedy przypadkowo Pan Jerzy odkrył, iż od strony jego Mamy cała rodzina pochodzi z Kaukazu. Ponieważ jest to osoba przedsiębiorcza, zaangażował się w różnego rodzaju pomoce: humanitarną dla regionu, czy oświatową dla potomków polskich zesłańców masowo mieszkających w regionie. Pani Zosia prowadziła przez pewien krótki czas kursy polskiego dla dzieci miejscowych. Także prywatnie finansowany był kurs komputerowy dla dzieciaków. Przyjeżdżali różni oficjele, odjeżdżali i tak powstała legenda o „polskim pośle”. Państwo Ciemnołońscy nie odmawiali też gościny w swoim domu, jeśli np. doszło do wypadku z udziałem turystów w górach, nie tylko polskich turystów. I tak utarło się, zwłaszcza w mediach, że w Lagodechi są osoby, które pomogą w każdej sytuacji. Efekt był taki, że z domu zrobił się hotel, a i nie rzadko pukano z prośbą o wsparcie finansowe na wycieczki. Z zamierzeń oświatowych też niestety nic nie wyszło, ponieważ miejscowa ludność pamiętała o polskości tylko wtedy, kiedy otrzymywała paczki zapomogowe.

Dziś Państwo Ciemnołońscy na szczęście dla nich samych funkcjonują już w większym spokoju. Można u nich przenocować, ale trzeba się z dużym wyprzedzeniem zapowiedzieć i nie można liczyć, iż zawsze będzie wolne miejsce. Ich dom jest zwykłym prywatnym domem. W zasadzie są to dwa oddzielnie funkcjonujące części, górna całkowicie prywatna i dolna, gdzie są wolne pokoje z kuchnią i łazienkami posiadające całkowicie niezależny węzeł gazowy i wodny. Jest to miejsce bardzo gościnne i gdzie można przegadać dosłownie całą noc. Tak też nam zleciało i niepostrzeżenie 30 czerwca zamienił się w 1 lipca…

IMG_8999

IMG_8998

IMG_8996