Sarawak Cultural Village

Sarawak to jeden z dwóch autonomicznych regionów położonych na malezyjskiej części wyspy Borneo. Mimo, iż jest częścią Malezji posiada oddzielne służby imigracyjne, które przeprowadzają kontrole dokumentów na granicach Sarawaku. Mieszkańcy tej prowincji to nie tylko Malajowie i Chińczycy. Na terenie Sarawaku mieszkają też rdzenne ludy. Kiedyś głęboko w dżungli, teraz niestety nierzadko przymusowo przesiedlani do miast i „cywilizowani”. A jak można się przekonać, ich kultura, zwłaszcza ta materialna i duchowa jest szalenie interesująca.
Sarawak Cultural Village położony 35 km na północ od Kuchingu, nieopodal słynnej plaży Damai wciskającej się w Morze Południowochińskie jest bardzo dobrą okazją, aby przyjrzeć się mozaice etnicznej i kulturowej Sarawaku. Został utworzony przez agencję rządową Sarawak Economic Development Corporation (SEDC) na obszarze prawie 6 hektarów u stóp legendarnej góry Gunung Santubong. Na obszarze Sarawak Cultural Village znajduje się 7 klasycznych zabudowań, domów, z których każdy należy do jednego z narodów zamieszkujących Sarawak. Zatem oprócz Malajów i Chińczyków spotkamy także 5 społeczności lokalnych:

  • Bidayuh
  • Iban
  • Penan
  • Orang Ulu
  • Melanau

W każdym domu mieszkają przedstawiciele lokalnych narodów, kultywują swoje zwyczaje. Ciekawostką jest fakt, iż rdzenni mieszkańcy Sarawaku faktycznie żyją w tych domach. Istnieje umowa, że w zamian za możliwość życia wg reguł przodków, pracuje się w Sarawak Cultural Village, czyli na miejscu dla odwiedzających prezentując zwyczaje, organizując pokazy. Jak można się przekonać podczas wizyty, w zależności od ludu, warunki bytowe są albo bardzo dobre lub nie do pozazdroszczenia.
IMG_5993
IMG_4403

Przy wejściu otrzymujemy zielone książeczki a la paszport, do których zbieramy stemple z wizyty w poszczególnych domach mniejszości etnicznych Sarawaku. Następnie przechodzimy przez prowizoryczną kładkę zbudowaną z pali bambusowych.
IMG_4408

Pierwszy dom, do jakiego można wejść to chata należąca do społeczności Bidayuh.
Naród Bidayuh stanowi 8,4% społeczeństwa Sarawaku. Mieszkają głównie wzdłuż dwóch wielkich rzek – Sarawak Sungai i Sadong Sungai.
IMG_4424
Rejony Sarawaku zasiedlane przez Bidayuh.

Pierwsi Europejczycy, którzy zapuszczali się na Borneo nazywali Bidayuhów „Dayakami lądowymi”, ponieważ spotykali ich osiedla położone na wapiennych wzgórzach leżących tuż przy ówczesnej granicy między Sarawakiem a należącym do Holendrów Kalimantanem (dziś Indonezja). Istotnie naród Bidayuh budował swoje domy w oparciu o naturalne zagłębienia górskie. Do tych swoistych fortec prowadziły gigantyczne schody budowane dla ochrony przed wrogami. Schody również wykorzystywano do zbierania czystej górskiej wody. Bidayuhowie budowali także bardzo zaawansowane technologicznie systemy zbierania wody, w postaci tego, iż grodzono rzekę powyżej osiedla i tym samym zapewniano dostawy bieżącej wody do domów. System rur budowano z pni bambusowych.

W przeszłości ludzie Bidayuh byli animistami. Dziś większość z nich należy do kościoła rzymskokatolickiego (Sarawak) lub anglikańskiego (Kalimantan w Indonezji).

Dom Bidayuh ma postać spodka, dwukondygnacyjny. W środku drewniane podesty wyłożone są matami bambusowymi lub palmowymi.
IMG_4422

IMG_4414
Bidayuh korzystają też z dorobku naszych czasów, o czym świadczy ta lampa jarzeniówka.

IMG_4411
Starszy mężczyzna Bidayuh zapraszający do nabycia lokalnych wyrobów produkowanych na miejscu. Ma typowy niebieski strój, zaś nakrycie głowy jest tak naprawdę koloru czerwonego.

Kolejny dom, to tzw. klasyczny longhouse. Styl budowania charakterystyczny dla Ibanów. Lud Iban nazywany był przez Europejczyków „Morskimi Dayakami” w odróżnieniu od Bidayuh, ale też i łowcami głów, zupełnie niesłusznie. Dziś społeczność ta stanowi 33% ludności Sarawaku. Ibanowie prowadzili w przeszłości generalnie osiadły tryb życia. Zajmując jakąś wyspę budowali dom za domem i tak przez 15 lub 20 lat. Kiedy wyspa była już zapełniona, emigrowano i kolonizowano inne wyspy w taki sam sposób.

Longhouse jest do dziś budowany w oparciu o ciosane wg osi bale drewniane powiązane ze sobą pnączami, zaś dach jest wykonany ze strzechy poprzeplatanej liśćmi.

Cechą longhouse’ów Ibanów jest także szeroki taras, który łączy się z tarasami domów sąsiednich. Zatem można uznać, iż jest to też coś w rodzaju ulicy, czy traktu komunikacyjnego w wiosce.
IMG_4433
Ponieważ domy są zawsze budowane wzdłuż brzegu morskiego lub rzecznego, tarasy spełniają także rolę redy rzecznej, do której dobić mogą łodzie.

Za drzwiami wejściowymi z tarasu można przejść do środka, który Ibanowie traktują jako werandę wewnętrzną, taki olbrzymi przedpokój. Odwiedzający są sadzani w tym miejscu na matach i ucinają sobie pogawędkę z najstarszym członkiem rodziny zamieszkującej dany dom. Potem schodzą się pozostali mieszkańcy danego domu, aby przywitać gościa.
IMG_4478
20150126_122731
20150126_122705

Ibanowie są w przeważającej mierze rzymskimi katolikami.

Tradycyjny strój Ibana zawsze zawiera nakrycie głowy zwane Labong Pakau zawierające przede wszystkim pióra ptasie oraz Sirat – długi pas materiału owijanego wokół bioder w taki sposób, iż wygląda to na spódnicę.
20150126_122024

20150126_122800
Rejony Sarawaku zasiedlane przez Ibanów.

Kolejne rdzenne plemię, którego zabudowania możemy sobie obejrzeć w Sarawak Cultural Village to Penanowie. I tu zaczyna być mało przyjemnie. Lud Penan dziś żyje z dala od utartych szlaków, często w niedostępnej dżungli w środkowej części Borneo wzdłuż granicy z Indonezją. W zasadzie chyba jednym z nielicznych miejsc, gdzie Penanowie dobrze funkcjonują w mozaice etnicznej wyspy to Park Narodowy Mulu wciśnięty między terytorium Brunei i Indonezji, gdzie pracują jako przewodnicy i strażnicy parkowi. Czemu tak daleko od szos, traktów komunikacyjnych?

Ponieważ Penanowie są z natury bardzo pokojowo nastawieni do przyrody, innych społeczności. Są także bardzo nieśmiali. Nigdy nie walczyli zbrojnie. Dlatego rząd malezyjski i Sarawaku w przeciągu ostatnich lat wdrażał i kontynuuje bardzo kontrowersyjny moim zdaniem program skłaniania ludu Penan do opuszczania dżungli i prowadzenia gospodarki rolnej. Dlatego Penanowie uciekają w coraz to bardziej niedostępne rejony lasu deszczowego. Cała akcja rządu ma na celu zintegrowanie Penanów z resztą społeczeństwa Sarawaku bez względu na to, czy sami objęci działaniami tego chcą, czy nie chcą. W tle niestety bardzo, ale to bardzo widać przemysł spożywczy, który dosłownie czyha na to, aby kolejne połacie dżungli zamieniać na pola uprawy palmy oleistej. Wiadomo zaś, że olej palmowy jest używany w wielu produktach sprzedawanych na całym świecie. Penanowie przeszkadzają plantatorom palmy. Niestety przeszkadzają także bardzo osoby, które próbują pomóc temu narodowi i otwarcie, publicznie pokazują bezwzględność biznesu i zależnych od niego urzędników. Tym tłumaczy się zdarzające się tajemnicze zaginięcia co bardziej dociekliwych dziennikarzy chcących obnażyć zamiary prywatnych inwestorów, rządu Sarawaku i władz centralnych.

Widać to trochę także w Sarawak Culural Village. Kiedy wchodzi się do obejścia ludu Penan, robi się cicho. Nikt nie czeka, nie prezentuje swojej kultury. W dosyć prostych chatkach budowanych zwykle na kilka tygodni wieje biedą. Wyglądają jak opuszczone. A szkoda. Ponieważ chętnie zobaczyłbym, jak Penanowie wyrabiają swoisty rodzaj broni służącej im do poruszania się po dżungli. Są to swoistego belki drzewne, które są przycinane i później ręcznie drylowane na specjalnie przygotowanej platformie. Następnie przewiercona belka jest starannie czyszczona oraz wyściełana plecionką z bambusa w takiej formie, w jakiej robi się meble ratanowe. Naboje wykonane są także z drewna. Są to małe kulki z miękkiego drewnianego materiału zakończone lotką z twardszej odmiany drewna. Kulkę obmywa się w truciźnie uzyskiwanej z soku drzewa upas należącego do rodziny morwowatych.
Penanowie do dziś pozostają animistami.
20150126_130725
20150126_130746

Nieco zamyśleni po opuszczeniu chatek Penanów natykamy się na kolejny dom. Ten zaś jest bardzo, ale to bardzo okazały. Należy do ludu Orang Ulu. Dosłowne tłumaczenie nazwy tego ludu, to „leśni ludzie”. Jednak Orang Ulu mieszkają przede wszystkim nad brzegami wielkich rzek Sarawaku. Unikają wybrzeży wyspy, zatem ludność ta skoncentrowana jest w środkowych biegach rzek, gdzie las jeszcze nie jest tak gęsty. Jako jedyni z miejscowych komunikują się dosyć regularnie z Penanami.
20150126_130955
Wielki dom Orang Ulu

W przeszłości Orang Ulu znani byli w całym Sarawaku z wyrabiania tarcz żelaznych. Posiedli wiedzę na temat sposobu pozyskiwania żelaza z rud odkrywkowych na terenach, gdzie zamieszkiwali. Pozyskany surowiec chłodzili następnie w górskich potokach.
Teraz Orang Ulu zajmuje się głównie uprawą ryżu. Natomiast z pewnością ich rzemiosło artystyczne zalicza się do jednego z najbardziej efektownych.

Do longhousu Orang Ulu można się dostać przechodząc po takiej, jak niżej pokazana, belce.
20150126_131051
Następnie wchodzimy na szeroki zadaszony taras, z którego można wejść do poszczególnych pomieszczeń. W jednym z nich można obejrzeć naszyjniki Orang Ulu. Warto wydać 50 MYR za jeden naszyjnik, ponieważ są one naprawdę bardzo piękne.
20150126_131911

W innym pomieszczeniu można spróbować ciasteczek z tapioki. Bardzo słodkie i natychmiast po zjedzeniu jednego lub dwóch człowieka ogarnia uczucie sytości.

Na tarasie także wystawione są drewniane podkłady, czy jakbyśmy to nazwali, raczej pudła rezonansowe do wykonania gitary Sape. Wykonuje się je z jednego kawałka kłody drzewnej o długości ok. 1 metra. Klasyczne sape ma tylko dwie struny i trzy progi. Służyła wyłącznie do wybijania rytmu do tańców rytualnych. Dziś sape posiada cztery lub pięć strun, na których można zagrać trzy oktawy. Jedna struna służy do wygrywania melodii, pozostałe zaś do utrzymania rytmicznego akompaniamentu.
20150126_132358

20150126_132433
Taras longhouse Orang Ulu

Orang Ulu stanowią 5,5% mieszkańców Sarawaku. W większości są chrześcijanami.
20150126_132134
Rejony osadnictwa Orang Ulu

Wreszcie dochodzimy do największego, ale też chyba najbardziej okazałego domu ze wszystkich – ludu Melanau. Dziś Melanau stanowi 5,8% ludności Sarawaku. Ponieważ lud ten żyje na wybrzeżach, budują wielgachne domy z kilkoma kondygnacjami. Domy te nierzadko osiągają wysokość 40 metrów nad ziemią.

W przeszłości piraci, którzy operowali na części wód Morza Południowochińskiego wywodzili się przede wszystkim z ludu Melanau. Dziś nieoficjalnie mówi się, że piraci Melanau nadal są aktywni na morzu, jednak mają już silną konkurencję ze strony Filipińczyków.
20150126_132943

Klasyczny dom Melanau, jaki można obejrzeć w Sarawak Cultural Village składa się z 4 kondygnacji. Domy są bogate, zwłaszcza budzi respekt dostatnie życie jego mieszkańców, jeśli zajrzymy na najwyższe piętra, gdzie są umieszczone sypialnie. Uderza pozytywnie bogactwo kolorów tkanin.
20150126_133425
20150126_133601

Lud Melanau także w odróżnieniu od innych przedstawicieli rdzennej ludności Borneo nie jada ryżu. Zamiast tego zajmuje się uprawą sago, z której wyrabia się mąkę do pieczenia w zasadzie wszystkiego, od chleba, poprzez placki skończywszy na prażonych kulkach sago funkcjonujących jako miejscowe słodycze. Czemu sago, a nie ryż? Dlatego, że palma sago rośnie na wybrzeżach i absorbuje znaczne ilości soli. Drzewa sago osiągają 10 metrów wysokości. Bardzo dobrze akumulują w sobie skrobię. Tuż przed wypuszczeniem kwiatów na gałązkach pojawiają się pulchne kulki, które są zrywane w tym momencie.
Obok domu Melanau można zobaczyć produkty wytwarzane przez ten lud z mąki sago. Wg mnie ciasteczka z sago były dobre, ale nie aż tak jak te z tapioki.
20150126_134515
Ziarenka sago prosto z palmy

20150126_134524
Różne wariacje słodkości z mąki sago

Melanau są w przeważającej mierze muzułmanami (ok. 75% ludności), potem chrześcijanami (18%) oraz niektórzy animistami (7%).

Dom malajski wyróżnia się spośród wszystkich niezwykłą dekoracją zewnętrzną. Cechuje go taka lekkość i aż chce się wejść do środka. Pierwsze domy Malajowie zaczęli budować w Sarawaku w latach 60-tych XIX w., kiedy zaczęli tu przybywać z półwyspu zapraszani przez radżów z angielskiej rodziny Brooke’ów. Wówczas ustalił się pewien kanon architektury typowej dla osadnictwa malajskiego i wytrzymałej na miejscowy klimat. Dlatego dom wybudowany w Sarawak Cultural Village nosi w sobie cechy minionej epoki. Cały drewniany i bogato rzeźbiony zewnętrznie korpus wznosi się na kolumnach.
20150126_134826
Można odnieść wrażenie, że to dom kolonialny. Wchodzimy do środka.
A tam? Klasyczny podział wg Islamu. Pomieszczenia dzielą się na te przeznaczone dla kobiet i mężczyzn. Centralną częścią jest wspólna sypialnia małżeństwa właścicieli i jednocześnie głów całej rodziny.
20150126_135430
Wizycie towarzyszy nam także muzyka malajska wygrywana na instrumentach przez dwie starsze kobiety. Odniosłem jednak wrażenie, iż osoby te są lekko znudzone i traktują swoje przebywanie tam, jak typową pracę, czy przykry obowiązek. To samo było, kiedy przyglądałem się produktom wytwarzanym przez kobietę w kuchni.
20150126_135312

Zupełnie inaczej przywitano nas w domu chińskim. Tam spotkaliśmy bardzo ruchliwą starszawą panią, która w pół po angielsku w pół na migi pokazała nam cały dom. Chińczycy na Borneo budują prosto, bez zbędnych udogodnień. W zasadzie cały dom sprawia wrażenie magazynu, w którym składowane są towary. Chińczycy na Borneo pojawili się ponad 100 lat temu i przybywali z reguły z Chin Południowych (Hainan, Kanton). Dziś stanowią 33% ludności stanu Sarawak. Całe gałęzie handlu, zwłaszcza produktami rolnymi należą wyłącznie do nich. Dom typowej rodziny chińskiej na Borneo posiada tylko jedna kondygnację. Podłoga jest klepiskiem, ściany wyściełane są pomalowaną na biało tarcicą. Dom podzielony jest na część mieszkalną wraz z kuchnią i magazyn. Ten drugi zajmuje większą cześć domu. W tego typu pomieszczeniach oprócz towarów znajdują się często maszyny rolnicze, czy rowery.
20150126_135748
20150126_140347

W Sarawak Cultural Village warto także pójść na pokaz tańców. Tego dnia byliśmy świadkami tańców ludu Iban, następnie Bidayuh, Melanau, Orang Ulu i na końcu Malajów.
Ibanowie prezentują w trakcie tańca niezwykłą wytrzymałość zębów trzymając na nich dłuższą chwilę 20 kg moździerz.
Taniec Bidayuh jest organizowany na okoliczność wyboru nowego szefa wioski.
Najbardziej zapadający w pamięć jest jednak chyba taniec Melanau, który symbolizuje wszystkie aktywności tego ludu związane z uprawą sago.
IMG_4439
IMG_4444
IMG_4447
IMG_4457
IMG_4458
Na koniec przedstawiciele wszystkich ludów zamieszkujących Sarawak prezentują wspólny taniec w rytm piosenki promocyjnej „Malaysia Truly Asia” mającej pokazać jedność i wspólną harmonię społeczności zamieszkujących Malezję. Choć idea piękna, nie ma oczywiście pokrycia w rzeczywistości, czego przykładem jest chociażby tragiczna sytuacja ludu Penan, o której wspominałem wyżej. Jednak sama piosenka zapada w ucho.
OBEJRZYJ KLIP „MALAYSIA TRULY ASIA” pod tym linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=cbyFE0XKh6M

Sarawak Cultural Village jest otwarty codziennie w godzinach 9.00 – 16.45.
Pokazy tańca odbywają się codziennie o g. 11.30 oraz 16.00. Pokaz trwa 45 minut.

Ceny biletów wstępu do Sarawak Cultural Village (stan na 2015 r.):

  • 60 MYR – osoba dorosła
  • 30 MYR – dziecko w wieku 6 – 12 lat

 

Jak dojechać?

Do Sarawak Cultural Village kursują specjalne autobusy z Kuchingu. Transport dojeżdża też do pobliskiej plaży Damai. Poniżej siatka połączeń:

Kuching – Plaża Damai/Sarawak Cultural Village

 Numer kursu  Hotele w Kuching   
 Hilton Kuching Pullman Hotel Harbour View Singgahsana Lodge
 1 9.00  9.05 9.10 9.15
 2 10.15  10.20 10.25 10.30
 3 12.15  12.20 12.25 12.30
 4 14.15  14.20 14.25 14.30
 5 16.15  16.20 16.25 16.30
 6 18.15  18.20 18.25 18.30

Plaża Damai/Sarawak Cultural Village – Kuching

 Numer kursu  Hotele w Damai   
Damai Puri Resort/Sarawak Cultural Village Permai Rainforest Santubong Resort
 1 9.00  9.05 9.10
 2 11.15  11.20 11.25
 3 13.15  13.20 13.25
 4 15.15  15.20 15.25
 5 17.15  17.20 17.25

Bilety na przejazd kosztują w jedną stronę (stan na 2015 r.):

  • 12 MYR – osoba dorosła
  • 6 MYR – dziecko w wieku 6 – 12 lat

W praktyce wygląda to tak, że trzeba pojawić się na 15 minut przed wyjazdem, w recepcji któregoś z czterech podanych w tabeli hoteli w Kuchingu i zapytać o bus do Sarawak Cultural Village. Wówczas recepcja dzwoni do kierowcy i busik się pojawia. Płacimy od razu za kurs tam i z powrotem. Wypisany kwit najlepiej zatrzymać. Może się bowiem zdarzyć, że kierowca będzie chciał się z nami umówić na konkretną godzinę powrotu nie spoglądając na oficjalny rozkład. Dzieje się tak wówczas, kiedy wiadomo, że kursy są realizowane tylko do Sarawak Cultural Village, a nie do hoteli w Damai Beach. Przy takiej opcji cena kursu pozostaje taka sama.