Jezioro Inle

Kiedy jedzie się przez góry do miasta Nyaungshwe, nic nie zapowiada tego co nastąpi za dłuższy moment. W miasteczku na przystani ludzie przesiadają się w wąskie podłużne łodzie. Potem wpływa się w sitowie. Płynie się, płynie i płynie dobre kilkanaście minut. I nagle przed oczami ukazuje się ten bezkres wody. Z dala majaczą zabudowania, czy to na palach, czy mające stupy, co sugeruje kompleks obiektów religijnych. Wiatr się wzmaga. Czółna rozjeżdżają się każde w swoją stronę. Spojrzyjmy na taflę wody, widać że w dnie majaczą trawy.

Birma 583

Jesteśmy na Jeziorze Inle, drugim co do wielkości w Birmie. Jezioro położone jest we wschodniej części kraju na Wyżynie Szan na wysokości 880 m n.p.m.

Jezioro ma 22 km długości z północy na południe oraz ok. 11 km szerokości. Wielkość, czy długość jest dosyć trudna do oszacowania, ponieważ na znacznej części nad wodami jeziora wystają trawy i zarośla. Są to przede wszystkim hiacynty, które pięknie pachną, lecz zawłaszczają powierzchnię do rozwoju i niszczą inne rośliny. Mogę tylko zaznaczyć, iż z Nyaungshwe do południowych krańców jeziora płynie się łodzią godzinę.

Jezioro Inle jest także domem dla 9 gatunków ryb i ok. 20 gatunków ślimaków, których nie spotkamy w innych częściach świata. Jeśli wybierzemy się nad Inle w listopadzie bądź w grudniu, także będziemy mieli możliwość obserwowania setek ptaków migrujących z północnych części Azji na południe i zatrzymujących się nad wodami jeziora.

Inle_Lake_01

Główne atrakcje nad Jeziorem Inle to:

  • społeczności rybackie,
  • wioski rybackie budowane na palach,
  • pływające plantacje rybaków,
  • Ywama – pływający targ,
  • Nga Hpe Chaung – światynia skaczących kotów,
  • pływające hotele.

Jezioro Inle rybacy

W każdym momencie na jeziorze, czy to w strefie z zielonymi dywanami traw, czy na otwartych wodach spotykamy miejscowych rybaków. Należą oni do narodowości Indein.

Wyróżniają się tym, iż mają niespotykany sposób wiosłowania. Stoją sobie na krawędzi łodzi i wiosłują noga owijając stopę wokół długiego wiosła. Wiosło zaś ociera się o dno lub też wbija się w nie. Dzięki temu rybak ma wolne dwie ręce i może zarzucać swobodnie sieci. Ponadto stojąc zwiększają sobie pole widoczności. A to ważna kwestia, ponieważ jak wspomniałem wyżej jezioro w wielu miejscach jest płytkie i porośnięte trawami lub polami uprawnymi.

Takie wiosłowanie nogą wymaga jednak niezwykłej koncentracji i do perfekcji opanowanej koordynacji ruchów dla utrzymania równowagi. Jeden mały błąd i lądujesz w wodzie. Dlatego obserwując rybaków na Jeziorze Inle niekiedy ma się wrażenie, iż zastygają oni w pozycji. Wiosłuje się tylko w momentach , kiedy jest to absolutnie niezbędne i nie można użyć silnika motorowego (np. płynąc po trawach).

Cyklicznie ta zastygła postać nagle uderza wiosłem o taflę. W taki sposób rybacy z Inle naganiają ryby. A ponieważ główna ryba w tym jeziorze – nga hpein, jak nazywa się tam karpia nie jest małych rozmiarów, trzeba nie lada siły, aby skłonić ryby do wejścia do sieci.

Rybacy z Jeziora Inle łączą więc wiele umiejętności: cierpliwość, niezwykła koncentracja, opanowanie, spokój przeradzający się w ciągu sekund w atak o niezwykłej sile.

Birma 621

Birma 624

Birma 461

01

Jezioro Inle wioski rybackie

Jest ich tuzin porozrzucanych po całym jeziorze, szczególnie w jego południowej części. Do tego dodać można drugi tuzin wiosek funkcjonujących na styku traw i brzegu jeziora. Wszystkie bez wyjątku budowane są na kilkumetrowych cienkich palach. Ulicą w wiosce jest kanał. Wioski wyglądają jak typowe „ulicówki”, lecz te większe są budowane na planach kwadratu, prostokąta i stanowią coś w rodzaju małego miasteczka.

Typowe domy są dwuizbowe. Są to konstrukcje lekkie, nie potrzeba tu żadnych grubych ścian, ponieważ temperatura rzadko spada poniżej + 25 stopni Celsjusza przez cały rok.
W domach mieszkają kilkuosobowe rodziny. Bryła domu zbudowana jest z ususzonych traw uformowanych w kształcie plecionki. Widać także, że mieszkańcy upiększają swoje ściany budując je w różne wzory. Do izb prowadzą schody zbudowane z deszczułek. W wielu domach schody te nie są najlepszej jakości, tzn. jakiś pal wystaje, coś zbutwiało, jednego schodka brak. Lecz chyba nikt do tego wagi tam nie przywiązuje. Co innego poręcz. Ta niekiedy ma bogate wzornictwo. Malutka weranda przed wejściem do środka także.
W środku podłoga jest wykładana wiklinowymi matami. Pale na których wznosi się dom wchodzą w izby i stanowią wsporniki całej konstrukcji. Izba jest wysoka i zakończona wiklinowym dachem lub niestety coraz częściej blachą.
Ciekawe są okna lub też ich brak. W tym klimacie szyby raczej są zbędne. Jednak otwory okienne też są zamykane bogato rzeźbionymi wiklinowymi okiennicami.
Interesujące są też takie niebieskie pojemniki stojące pod izbami obok składu pali drewnianych. To zbiorniki na odpady komunalne. Czyli załatwiamy potrzeby w ustronnym miejscu w izbie, a wszystko spływa sobie na dół i potem jest wywożone.

Birma 505

Wioski pod względem infrastruktury społecznej i edukacyjnej są samowystarczalne. Szkoły również znajdują się w tych pływających osiedlach.

Birma 607
Ten chłopiec Indein lubi bardzo cukierki tamaryndowe

Birma 609
Mały chłopiec z narodowości Indein

Birma 608
Elektryczność też na słupach, to jak w Polsce

Birma 484

W wiosce znajdują się także zakłady produkcyjne. Jedne z najsłynniejszych to fabryki papierosów i cygaretek, tzw. cheroots. Każda taka mała manufaktura zatrudnia przede wszystkim kobiety (bo mężczyźni przeważnie łowią). Wysuszone w specjalny sposób następnie same się zwijają. Powstaje z tego odcięta po obu stronach cygaretka o bardzo słodkich zapachu i smaku.

Cheroot

Cygaretki z nad Jeziora Inle są bardzo popularne w Birmie. Wierzy się, iż ich skład wydziela zapach zabijający przede wszystkim komary. Traktowany jest więc jako środek przeciwmalaryczny.

Birma 618

Birma 620

Inne znane fabryki, to te produkujące papier. Uzyskuje się go z melasy ryżowej, którą się rozwałkowuje na bardzo cienką warstwę. Potem nakłada się na tackę i zanurza w wodzie. Następnie zaś suszy. Ciekawostką jest fakt, iż wzory ozdobne uzyskuje się na papierze ryżowym poprzez zatapianie między warstwy płatków kwiatowych. Jest to tak dobrze wykonane i zakonserwowane, iż później kolorowe warstwy nie płowieją.

05

07

06

08
Z papieru też wykonuje się parasolki

Oprócz tego możemy jeszcze spotkać warsztaty tkackie. Tu jednak niemiła niespodzianka. Powszechnie już używa się barwników syntetycznych. Za to w zakładzie wyrobów metalowych, gdzie nikt z rzemieślników nie interesuje się, kto przyjechał i po co, praca wre. Centralną częścią jest piec hutniczy obsługiwany pracą ludzkich mięśni przez najbardziej doświadczonego w fachu mężczyznę.

09

Birma 612
Przenikliwy wzrok „hutnika”

Jezioro Inle pływające ogrody, pływające pola uprawne

Rzadko na świecie spotyka się taką sytuację, kiedy na terenie tak podmokłym, jak jest tam nad Jeziorem Inle uprawia się coś innego niż tylko ryż. Są warzywa, w większości pomidory, owoce. Też kwiaty!!!
Te ostatnie rozwożone są po jeziorze lub na targ Ywama, zaś potem do każdego zakątka Birmy.

Pola, czy też jak miejscowi to nazywają – pływające ogrody funkcjonują na podłożu specjalnie zaadaptowanym przez człowieka. Składa się z wyławianych butwiejących części roślin i gleby, utwierdzanych ręcznie na bambusowych tyczkach. Przez stały dostęp wody plony są obfite na przestrzeni całego roku. Słońce daje tyle promieni, że owoce i warzywa wprost proszą się, aby ich skosztować, tak są smaczne i słodkie.

10
Tutaj widzimy pola pomidorów

Birma 449

Jezioro Inle Ywama – pływający targ

Bywalcy Bangkoku być może nie będą skrajnie zachwyceni pływającym targiem Ywama położonym dokładnie na środku geograficznym Jeziora Inle. Jednak ten birmański targ odróżnia od jego bardziej znanego tajskiego odpowiednika jedna bardzo charakterystyczna rzecz. Na Ywama nikt nie zwraca na Ciebie uwagi, nikt na siłę nic Ci nie proponuje!!! Ywama jest dla miejscowych. Handluje się wszystkim, czym się da.
Olbrzymia cześć handlu odbywa się wyłącznie na łodziach, na czółnach pływających po kanałach tej wioski. Jest też mała część lądowa w postaci uklepanego placyku, gdzie handluje się tym samym, co na wodzie, czyli przeważnie produktami rolnymi.
Zatem można zasygnalizować, iż jakiś towar chciałoby się przejrzeć, wówczas czółno podpływa. My płyniemy, handlarze płyną.

02

03

Można też znaleźć miejscową jaskinię hazardu w postaci małej wiaty, gdzie kłębi się tłum ludzi. To bingo. Każdy może zagrać, miejscowy i przyjezdny.

Można też pomedytować, w którejś ze świątyń usytuowanych na targu.

Targ Ywama na Jeziorze Inle trwa przez 5 dni.

Na Ywama uderza też bogactwo kolorów. To nie tylko towarów w postaci owoców, warzyw, produktów zbożowych, tkanin, czy setek innych materiałów, lecz także bogactwo kolorystyczne strojów przekupek. W tym regionie panuje taka moda na noszenie na głowach długich szarf z jedwabiu w bardzo jaskrawe kolory, najczęściej czerwone lub pomarańczowe.

Birma 586
My jesteśmy tu tylko gośćmi i czasami możemy przeszkadzać

Birma 590
Mała dziewczynka sprzedająca kwiaty

Birma 595
Przerwa na dymka z cygaretki. W Birmie palą je przeważnie kobiety

04
Ot zwykła transakcja, chyba rambutany kupowałem

Birma 596

Birma 597

Birma 599

Birma 600

Jezioro Inle Klasztor Skaczącego Kota

Klasztor Nga Hpe Chaung położony jest niedaleko targu Ywama. Szczerze mówiąc w Birmie oglądało się piękniejsze budowle. Ten niczym szczególnym w bryle zewnętrznej się nie wyróżnia.

Koty_01
Podpływamy pod klasztor Nga Hpe Chaung

Jednak nie zwiedza się go dla podziwiania architektury tylko, żeby zobaczyć skaczące koty. Jest to dosyć młoda tradycja. Klasztor bowiem przez dziesiątki lat murszał nie remontowany. Więc miejscowi mnisi wpadli na pomysł, jak przyciągnąć potencjalnych inwestorów, czyli… nas jako przyjezdnych. Wytresowali więc koty w taki sposób, aby skakały przez obręcze. Siła buddyzmu musiała być znaczna, bo koty generalnie niechętnie poddają się jakiemukolwiek „naciskowi”.
Całość wygląda tak, że w głównym pomieszczeniu jest kilkanaście kotów. Przychodzi mnich z małą białą obręczą i medytuje coś pod nosem. Pod wpływem jego słów kot przeskakuje przez obręcz zawieszoną ok 50 cm nad podłogą. Całość być może wyglądałaby interesująco, gdyby nie ta świadomość, iż wszystko to nosi znamiona komercji, o czym przekonać się można po „pokazie”, kiedy zbierane są pieniądze.
Nie wolno robić zdjęć, za to można sfilmować. Poniższe zdjęcia pochodzą z kadru filmowego robionego podczas pobytu.

Koty_02

Koty_03

Jezioro Inle hotele

Polecam nocleg w którymś z hoteli położonych na jeziorze. Zaręczam, że wschody i zachody słońca są fantastyczne z tej perspektywy. Hotele też są bardzo komfortowe. Więcej o hotelach nad Jeziorem Inle przeczytać można w „Poradniku Kieszonkowym” na głównej stronie Birmy.

UWAGA!!!
Na teren Jeziora Inle obowiązują już karty wstępu w wysokości 13 500 MMK/os. lub 10 USD/os.
Informacja od Anny Konopek – styczeń 2017 r.

Jak dojechać?

Samolotem

Lotnisko w Heho znajduje się 38 km od Nyaungshwe, skąd odchodzą łódki do poszczególnych miejsc na Jeziorze Inle. Lotnisko obsługuje połączenia z Yangon/Rangun, Mandalay, Bagan oraz graniczącym z Tajlandią – Tachileik.
Rozkład lotów z lotniska w Heho: http://ourairports.com/airports/VYHH/flights.html

Z lotniska można wziąć taksówkę za około 30 000 MMK. Jedziemy 45 minut. Taksówka powrotna z Nyaungshwe na lotnisko jest tańsza – ok. 20 000 MMK. UWAGA!!! Trzeba się mocno targować, zwłaszcza na lotnisku, ponieważ pierwsza cena proponowana przez kierowcę jest bardzo wysoka.

Niestety z lotniska nie odchodzą busiki. Aby złapać komunikację publiczną trzeba się dostać do oddalonego o 3 km od lotniska miasteczka Heho. Cena przejazdu z miasta Heho do Nyaungshwe w jedną stronę to 1 000 MMK/os. Można też wynająć cały busik za ok. 8 000 – 10 000 MMK. Busiki nie mają rozkładów jazdy. Jak zbierze się grupa następuje odjazd.

Autobusem

Autobusy rejsowe kursują na szosie Kalaw – Taunggyi. Zatem nie docierają bezpośrednio do Nyaungshwe, tylko zatrzymują się w znajdującym się na szlaku miasteczku Shwenyaung oddalonym o 11 km od przystani łódek. Kupując w Yangon, czy Mandalay, czy Bagan bilet na autobus należy zaznaczyć, że jedziemy nad Jezioro Inle. Wówczas być może uda się uzyskać w ramach biletu dowiezienie z Shwenyaung do Nyaungshwe. [W styczniu 2017 r. taka opcja dowozu była dostępna, po uprzednim zgłoszeniu – informacja od Anny Konopek]. Jeśli nie, to ze Shwenyaung należy wziąć busika w cenie ok. 500 – 600 MMK/os., który w ciągu 20 minut dowiezie nas na przystań.

Łodzią

Aby dostać się do któregoś z hoteli lub resortów położonych na jeziorze niezbędna jest łódź. Kurs z Nyaungshwe do strefy hotelowej łodzią kosztuje około 5 000 MMK za łódź. Na łódź wchodzi maksymalnie 4 lub 5 osób.

Koszt całodziennego wynajęcia łódki po jeziorze nie powinien być wyższy, niż 25 000 MMK. Można wówczas ustalić kolejność zwiedzania wiosek i klasztorów położonych na Jeziorze Inle. [Aktualizacja na styczeń 2017 r. dzięki Annie Konopek].

W 2017 r. także możliwa jest 3 – 4 godzinna wyprawa łódką po kanałach koło Nyaung Shwe do wiosek ludu Indein. Łódka na maksymalnie 5 osób. Koszt całej łódki to 18 000 MMK. Ale tu trzeba być ostrożnym, ponieważ oprócz zwiedzania niestety w trakcie jazdy spotykamy się z szeregiem wizyt w sklepach, bazarach i innych fabrykach w rodzaju emporium. [Informacja od Anny Konopek ze stycznia 2017 r.]