Most tekowy U Bein

W XIX wieku, kiedy powoli w Birmie zaczęły ścierać się wpływy chińskie z angielskimi, w sercu kraju cały czas istniały niezależne królestwa. Jedno z nich – Królestwo Ava przeniosło w pewnym czasie swoją stolicę z miasta Inwa do Amarapury. Przekładając to na miejscową topografię z jednego brzegu jeziora Taung Tha Man na drugi. Oba ośrodki były na tyle blisko siebie, iż trzeba było wybudować stałą formę komunikacji, połączyć oba brzegi mostem.
W dawnych czasach, jak też dziś Birma drzewem tekowym stoi. Niestety nie rosną one już w całym kraju, tylko w regionach północnych i są niemiłosiernie wycinane z tego samego powodu, co dawniej… dla drzewa tekowego, z którego wykonuje się wiele rzeczy. Birma do dziś jest na świecie największym eksporterem drzewa tekowego.
Zatem w połowie XIX w. most także musiał być wykonany z tego materiału.

Budowa tego długiego, bo aż na 1 200 metrów, mostu trwała w latach 1849 – 1851. Pomiary przez jezioro zostały przeprowadzone metodami tradycyjnymi. Projekt oparto na obliczeniach standardowego kroku, jaki robił Birmańczyk. Odnosząc się do czasu między jednym krokiem a drugim z podobną prędkością łódka z inżynierami przepłynęła jezioro. Na tej podstawie wyliczono długość przyszłego mostu.

Birma 169

Nazwa mostu pochodzi od imienia głównego inżyniera – U Beina, czy U Peina nadzorującego prace budowlane. Do budowy zużyto pale drewna tekowego ze starego pałacu w Inwa. Początkowo było 1086 pali wbitych w dno jeziora w taki sposób, jak to ustalono przy wyznaczaniu długości mostu. Początkowo wszystkie były z drewna tekowego, niestety w ciągu dziesiątek lat stopniowo zamieniane drewniane pale na betonowe. Skala tej zamiany jest jednak niewielka i nie rzucająca się w oczy. Niektóre pale z czasem tak zbutwiały, że trzeba było je wymienić, aby cały most się nie zawalił. Inne znów pozostawiono w otworach pierwotnych wykonując nowe wiercenia dla wbicia pali nowszej generacji. Stąd idąc po moście niekiedy natknąć się można na stare kikuty świadczące o tym, gdzie kiedyś dokładnie most przebiegał przez jezioro.
Z czasem także pojawił się inny kłopot, a mianowicie most zaburzył lekko gospodarkę wodną jeziora, wody przestały być ruchome, co zabijało ryby. Zatem okoliczna ludność zaczęła się skarżyć, iż nie ma z czego się utrzymać. Dlatego też władze centralne w Yangon/Rangun (wówczas jeszcze stolicy Birmy) zdecydowały o usuwaniu starych, zabytkowych pali, aby umożliwić krótkie kontrolowane powodzie dla ponownego zarybienia jeziora.

Birma 168
Most tekowy U Bein na tle jednej ze złotych stup

Birma 154
Pora deszczowa wpływa pozytywnie na stan jeziora Taung Tha Man

Most nie jest prosty, specjalnie zakręca, aby być odpornym na podmuchy wiatru. Główne pale są zagruntowane ponad 2 metry w dno jeziora. Pozostałe mają stożkowate zakończenia dla pewności, aby intensywny deszcz ich nie zniszczył. Pale i podesty są ze sobą splecione. Pierwotnie most posiadał 984 tekowe pale i dwa podesty wejściowe wykonane z cegły. Potem jednak podesty ceglane zamieniono na tekowe. W miejscu każdego skrętu wybudowano także tekowe wieże lub takie bramy. Jest ich w sumie cztery. Części te stoją także na palach. Zatem dociekliwi mogą się doliczyć dziś w sumie 1 089 pali tekowych.
Również dziś most posiada dziewięć ruchomych elementów, które idąc w górę otwierają drogę większym statkom lub barkom na przepłynięcie.

Birma 178
Tekowy most U Bein, w tle inna pagoda

Birma 172

Birma 157

Tak ważne przejście przez jezioro od dawna powodowało, iż drobny handel koncentrował się przy wejściu na most i na samej kładce. Niestety zostało tak do dziś. Często bywa, że jest spiekota, podziwia się widoki z mostu na okoliczne pagody o złotych stupach, aż tu nagle proponuje się mi zakup jakiś bibelotów z laki, drzewa tekowego, kapelusze, itp. itd. Natarczywe przekupki to jeden z minusów wizyty na moście. W ostatnich lat też wzrosła przestępczość na moście, co jest sytuacja absolutnie unikalną w tym spokojnym kraju, jakim jest Birma. Dlatego w 2013 r. wprowadzono straże dla ochrony przed złodziejami i rozbojami.

Lecz przekupki czasem mają i tą dobrą cechę, że chcą się fotografować.

Birma 174

Jak dojechać?

Most tekowy U Bein znajduje się niecałe 10 km jazdy na południe od Mandalay. Taksówką z miasta przejedziemy za 5 000 MMK w jedną stronę. Można także podjechać publicznym pick-upem za 300 MMK od osoby. Pojazd jedzie 30 minut z centrum Mandalay. Dojeżdża do centrum wioski, skąd należy udać się przez targ oraz dwie świątynie, za którymi na nabrzeżu zaczyna się most U Bein. Najlepiej podpytać miejscowych, a pokierują. Stan na styczeń 2017 r. informacja od Anny Konopek.

Koło wejścia na most U Bein ze strony Amarapury znajdują się także łodzie. Rybacy proponują wycieczki po jeziorze w cenie od 6 000 do 10 000 MMK za łódkę (zależy od ilości osób, poziomu wody. Na łódź nie wejdzie więcej niż 4 osoby).

Najlepiej przyjechać na most tekowy U Bein w drugiej połowie dnia przy okazji zwiedzania Amarapury i trzeba koniecznie zostać do zachodu słońca. Wówczas wychodzą jedne z najpiękniejszych zdjęć łączące mieniące się w promieniach słonecznych stupy z konturami mieszkańców przemierzających pieszo lub na rowerze kładkę.