Rafting na rzece Trisuli

Generalnie ponieważ Nepal to góry, to w góry się jeździ. Ja natomiast kiedyś przeżyłem tam przygodę „z innej beczki”. Budzące grozę słowo „rafting”. Była okazja. Ja w sumie średnio przepadam za rozrywkami związanymi z wodą, a już niespecjalnie z jakimkolwiek sprzętem wodnym na sobie. Ale ok. Ponton, kamizelki. Nie wziąłem ciuchów na przebranie, no bo niby co ma się stać? Stoję na brzegu z wiosłem. Eee, zaraz? Ja na przodzie, i co? Wachluję jako sternik. W Nepalu był wówczas oficjalnie rok 2067. No to miałem oficjalnie 87 lat. Cóż…pora umierać. Bałem się jak wówczas, kiedy pod Araratem Pan podwożący mnie na autostopa chciał postrzelać sobie z broni.

g 399

Wsiedliśmy. Ekipa 8 osób, w tym gdzieś z tyłu Moja Kasia. Wiosłowaliśmy, a jak. Między historiami o dolinie rzeki Trisuli, po której mknęliśmy, opowiadanymi przez mojego kolegę z przodu, jednocześnie przewodnika były co jakiś czas i takie momenty. Płyniesz, a tu słyszysz nagle narastający szum… i skały w oddali… i czemu nie widać poziomu wody. Nurt przyspiesza, a Tobie krzyczą do ucha: „Faster, faster….” Wiosło w wodzie, nad wodą, w wodzie, nad wodą. Wysocy mają źle, bo ile tak można rytmicznie wiosłować i machać? Siły opuszczają, bo krew ma dłuższą drogę z serca do mózgu i do rąk. Ale trzeba spiąć…wiecie co?. Czeka próg. Rafting na Trisuli to średni szczebel trudności. Można na każdym progu wypaść z pontonu. Dlatego zawsze trzeba pamiętać, aby ciało ustawiać do środka, aby w razie czego woda rzuciła na środek. Zamiast krzyku, pełne skupienie. Bo jestem na przodzie. Zlatujemy… widzę tylko bryzy i wiosłuję, woda nade mną, woda 3 metry pode mną. Wiosłuję, liczy się tylko wiosłowanie. Wszystko dookoła znika. Spienione wody przewalają się przez ponton. Nie obracam głowy, nie wiem, czy wszyscy są na pokładzie. Wiosłuję, mijam głazy. Wygląda to u mnie jak taki tunel ze światłem na końcu. To światło to wspaniałe, spokojne rozlewisko, drewniany wiszący most zawieszony nad doliną, piękne, zielone zbocza z dwóch stron. Czy ja mimochodem jestem w raju? Nie, przecież widzę z tyłu pełny skład, wszyscy w raju? Na to się nie nabiorę. Mamy około 20 minut relaksu. Do następnego progu…

g 379

g 487